Linia @rektdiomedes od jakiegoś czasu krąży mi po głowie. Mówi o odpowiadaniu na wiadomości od rówieśników, jakby to nie była taktyka wzrostu, ale forma troski. I zdałem sobie sprawę, że traktowałem odpowiedzi jak… logistykę. W mojej głowie to było proste: wiadomo, że tu jestem, prawda? Jeśli to ważne, napiszą do mnie na DM. Tak zawsze rozumiałem „połączenie”, nawet z rodziną. Ale zaczynam dostrzegać, że większość ludzi nie doświadcza tego w ten sposób. Te małe rzeczy mają znaczenie. Odpowiedź. Sprawdzenie. „Widziałem cię.” Nie dlatego, że ktokolwiek potrzebuje uwagi, ale dlatego, że to dowodzi, że za kontem stoi prawdziwy człowiek. I tu myślę, że mój umysł grał na obronę. W sieci moim domyślnym założeniem jest: wszystko jest trochę fałszywe. Nie złośliwie. Po prostu… odległe. Mam trudności z przypisaniem tożsamości ludziom przez ekran, więc kończę na interakcji z pomysłami, a nie z ludźmi. Zdaję sobie sprawę, że to niebezpieczny nawyk. Nie można zbudować prawdziwego połączenia, traktując wszystkich jak unoszące się nazwy użytkowników bez wagi. To nie tak, że mi nie zależy. Zależy mi na tym w głupi sposób, szczerze mówiąc. ...