Zapytałem dwóch lub trzech Tajwańczyków, co sądzą o turystach w grupach wycieczkowych, teraz, gdy są zakazane, czy to nie jest duża strata. Nie spodziewałem się, że odpowiedzi będą podobne do sytuacji w Japonii. Mówią, że najlepiej, gdy nie przyjeżdżają turyści z Chin, wcześniej w grupach wycieczkowych hotele były własnością chińskich firm, biura podróży były chińskie, bilety lotnicze były chińskie, transport był chiński, a gastronomia była chińska. W rzeczywistości Tajwan nie zarabia na tym. Po kolacji pięć lub sześć osób idzie na nocny targ, kupuje talerz zepsutego tofu, zajmuje miejsce i nie odchodzi, sprzedawcy też to nie podoba. Lepiej to zatrzymać, to obopólna korzyść.