Popularne tematy
#
Bonk Eco continues to show strength amid $USELESS rally
#
Pump.fun to raise $1B token sale, traders speculating on airdrop
#
Boop.Fun leading the way with a new launchpad on Solana.
Tak myślę o cyklach hype w rynkach. To jest podstawowe, ale o to chodzi (ramy nie powinny być zbyt skomplikowane, moim zdaniem).
Inwestorzy zawsze albo dyskontują obietnicę przyszłości, albo rzeczywistość teraźniejszości. I nigdy nie ważą ich równo.
W początkowej części cyklu hype, prowadzącej do i bezpośrednio po postępie technologicznym, inwestorzy zazwyczaj dyskontują przyszłość, koncentrując się na teraźniejszości. Dobrym przykładem jest Nvidia pod koniec 2022 roku: inwestorzy skupiali się wyłącznie na przeszkodach przedstawionych przez nadmiar GPU kryptowalut, anemicznym rynku komputerów do gier i niedawnym wzroście stóp procentowych, co budziło obawy o bliską recesję.
Następnie, gdy cykl się zaczyna, inwestorzy zaczynają przesuwać się, aby uwzględnić przyszłość - przestają tak bardzo koncentrować się na teraźniejszości i dostrzegają obietnicę. Przechodzą do wyceny z ostatnich dwunastu miesięcy ceny / zysków do następnych dwunastu miesięcy. Potem, gdy cena rośnie, a technologia staje się coraz bardziej ekscytująca, ich wyobraźnia przejmuje kontrolę. W pewnym momencie zaczynają znacznie bardziej dyskontować teraźniejszość, a przyszłość staje się jedyną rzeczą, która ma znaczenie. Metryki wyceny na następne dwanaście miesięcy stają się bezużyteczne na rzecz 2, 3 lub 5 lat do przodu.
Na szczycie teraźniejszość nie jest w ogóle brana pod uwagę, jest w 100% napędzana wyobrażoną przyszłością (nawet gdy ta wyobraźnia niekoniecznie pokrywa się z byczym wynikiem dla akcji napędzających rajd). Analitycy agresywnie podnoszą prognozy w sposób, który w danym momencie wydaje się fundamentalnie uzasadniony (jeśli weźmiesz założenia dosłownie - na przykład, „wszyscy na świecie będą mieli dwa telefony komórkowe” to był dobry przykład z cyklu hype telefonów komórkowych). Kapitał jest wciągany, co ostatecznie zmusza do gonitwy za wynikami i zapełnia akcje pieniędzmi, które tak naprawdę nie wierzą w tezę. „Okres zmierzchu, w którym ludzie nadal grają w grę, ale już nie wierzą w zasady” pojawia się, jak to ujął Soros.
Wycena akcji SaaS w połowie 2021 roku to doskonały przykład tego, co się dzieje, gdy przyszłość jest przewartościowana w stosunku do teraźniejszości - nikt nie przejmował się rosnącą inflacją, że stopy procentowe nie mają dokąd iść, tylko w górę, że te firmy były uzależnione od ZIRP lub że oprogramowanie może stać się bardziej konkurencyjne.
Następnie występuje negatywny katalizator - może, ale nie musi być związany z technologią, makroekonomią, kredytami, niezadowalającymi wynikami. Prognozy zaczynają wydawać się nieosiągalne, a teraźniejszość zaczyna mieć większe znaczenie, gdy przyszłość wydaje się bardziej niepewna. Ten dokładny mechanizm, który napędzał optymizm dotyczący przyszłości do nieosiągalnych wysokości, mechanicznie się odwraca, wszyscy potrzebują wyjścia. Przyszłość zaczyna być dyskontowana, aż prowadzi to do poczucia rozczarowania nie tylko akcjami, ale samą technologią. To przeskakuje w dół, inwestorzy ostatecznie stają się rozczarowani i wydają się uczuleni na wszystko, co ma związek z technologią. Dzieje się to w bardzo asymetryczny sposób w porównaniu do wzrostu („schody w górę, winda w dół”).
To jest piekło na rynkach dla naprawdę transformacyjnej technologii. Jeśli postępy się utrzymują, pojawia się kolejna okazja do inwestycji, zanim kapitał znów zacznie płynąć do firm (internet, na przykład). Jeśli nie - niekoniecznie „technologia znika”, ale raczej przestaje się rozwijać, gdy kapitał nie jest dostępny lub osiąga plateau, lub gdy ekonomika okazuje się niekorzystna - cykl nadal się zacznie, tylko z nową technologią.
A może nie... może tym razem jest inaczej.

Najlepsze
Ranking
Ulubione
